Jak Olo napisalem zaczelismy od sporego przesuniecia unitow - chociaz z mojej perspektywy w samym ustawieniu by to nic nie nie zmienilo, mialem przewage kart, wiec balisty by i tak wyszly ostatnie.
Co do gry - to najpierw przyfarcilo sie chimerze i skasowala wszystkich paladynow. Pozniej zaczely strzelac balisty, jedna zrobila swoje, druga juz nie i Almighty żył dłużej niż planowałem... W każdym razie i tak go rozstrzelałem. Może niezbyt rycerskie, ale w końcu to były trupy. Ponieważ eliksir był tylko za górkę (nie licząc bohaterów - ale tutaj nikt z nas nie zdobył za nich punktów) to jak przejąłem górkę Olo mógł tylko patrzeć, jak tam sobie stoi oddział Valdenara i bał się podejść ze względu na jego hyperiana. Ogólnie Olo trochę tam się pobił i sporo wyciął (głównie znienawidzone balisty), ale to niewiele zmieniało - bitwa bardzo spokojna... Chociaż pozostał lekki niedosyt, że Valdek nie ściął się z Almighty... maybe next time
Chimera i DW
Fajnie zaczynałem z niższym rankingiem, więc poza kwiatkami punkty łapałem z górki. Było bardzo zachowawczo z obydwu stron. Po drugiej turze miałem lekką przewagę - jakieś 12 do 7 chyba. Niestety, w trzeciej mi trochę odpaliło i rzuciłem się chimerą do frontalnego ataku... tja, kontrolowałem bitwę i moim zdaniem mogłem spokojnie dowieźć zwycięstwo do domu, ale jednak nie... zachowałem się dość kretyńsko i nie dość, że chimera w ogóle nic nie zabiła w swojej szarży, to jeszcze sama dostała w ryja i nagle zrobiło się 17 do 14 DW... Cóż, praktycznie przegrana się zrobiła... Zaczęła się następna tura i pomimo dwóch kostek na taktyka u DW, to ja wygrałem... Chimera, którą na koniec poprzedniej tury wskrzesiłem tuż obok Valdka i wrogiej Chimery wykonała szarżę na nią... i bam weszły dwie rany + jedna z baronii, doprawiłem kolumną światła i wpadła 4 rana z baronii. Ogólnie tą bitwę wygrałem dzięki fuksowi i zasadzie specjalnej mojej baronii. Chyba najbardziej ekscytująca bitwa na turnieju dla mnie, zwycięstwo przechodziło raz z jednej strony na drugą.
FRED
No, to ładnie ostatnia bitwa z Fredem i gramy o pierwsze miejsce. Bitwa dość spokojna - znowu mam więcej jednostek więc nawet tutaj kontroluję rozstawianie się. Tniemy się na początku równo. Hyperian znowu powoduje, że Valdek nie widzi walki (w sumie na całym turnieju ani razu osobiście nie walczył. Powoli kontroluję grę, ale żadna z balist nie ma obsługi z małego oddziału paladynów został już tylko jeden zawodnik... Fred systematycznie zabija łuczników. Korzystając z sytuacji atakuję chimera Managram i tym razem udaje się, Managram gryzie piach! Zaczyna się 6 tura, a Fred ma już tylko Zairena i jego mocno obity oddział. Dyscypliny nie ma prawie wcale, ale udaje mu się wygrać... niestety, chimera była za blisko Zairena i on ją zabija w jednej chwili niwelując moją przewagę (za chimerę zdobył punkty x 2 za ten cholerny artefakt Zairena)... i tak się bitwa skończyła +4 punkty na moją korzyść.
Ogólnei turniej był super - fajnei zobaczyć te wszystkie mordy, zjeść w przerwie pizzę i wypić pepsi - czekam na kolejny
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum